czwartek, 17 września 2009

Stasiek próbował napisać coś większego od siebie. Zazwyczaj wychodziły mu tylko wiersze.

Tak ze słychu, to Długie Jesienne Wieczory są jakąś przeraźliwością w końcu ciemnego korytarza. Każdy wieści potrzebę oręża na ten czas. A to zapasik diwidiczków, a to konfitury się posmaży, a to zabawki na choinkę, a to skarpety na drutach na zimę. Nie robi się tego, ale asekuroza jest powszechna. Najpopularniejsze są deklaracje czytelnicze, co krok lektura na długiejesiennewieczory.
Z tego tu fotela, jesienna pora różni się od tych innych przytulną ciemnością. No i jeszcze pachnie ładniej.
W tym fotelu najlepiej czyta się latem. Wraca się do sprawdzonych słów, odkrywa nowe. Na przykład Laponię Adama Przegalińskiego.
Adam powiedział, że Laponia wzięła mu się z patrzenia przez okno. No można się poczuć nieswojo.
Pokolenie '70-'80. Prawie każdy hołubi w sobie artystę i chama. W artystę wątpi, cham jest nieprzekonujący. Nie może rozstać się ze stryszkiem ze wspomnieniami, wie wszystko na temat idealnej przyszłości. Teraźniejszości nie cierpi i zaciekle ją zwalcza. Żyje w mieście, które cuchnie i błyszczy - oczywiście kochając ckliwie szczerze go nienawidzi.
Jutro wyjeżdżam do Laponii, jest o pogodzeniu z Dziś i odkryciu własnego przeznaczenia.