czwartek, 9 lipca 2009

Dwójka zdycha

Media publiczne postanowiły oderżnąć ostatnią zieloną, tętniącą odnóżkę. Zostanie wielki spróchniały kokon, któremu nie można nawet zarzucić kompleksu BBC. Zadufany tępy Golem z pretensjami do misji. Stoi nad narodem i grozi odcięciem dostępu do kultury w radiu i tv.
Ciężko słuchać pierdów o mocy sprawczej Św. Opłacanego Abonamentu, czyli pieniędzy, z których nikt się nie rozlicza, z których nie wiadomo jaka część faktycznie trafia do Dwójkowej Produkcji. TVP ma się dobrze i w ramach misji funduje abonentom polityczne i propagandowe rzygi, żałosne transmisje Eurowizji, uwłaczające inteligencji seriale. Przypomina supersam z lat osiemdziesiątych przeniesiony żywcem do współczesnego Centrum Handlowego.
Osobiście, do białej kości zazdrościmy Anglikom BBC.
BBC to potęga i prestiż bez ale. 8 stacji telewizyjnych i 10 radiowych ogólnokrajowych i międzynarodowych oraz około 50 lokalnych. Poza komercyjną BBC Worldwide, utrzymuje się z genialnych, rozchwytywanych produkcji, zysków z udziałów w przedsiębiorstwach i w symbolicznym wymiarze z abonamentu. Zero reklam. I fundament - niezależność.
Rodzime media publiczne nie mają racji bytu. Gliniany olbrzym nie dźwignie skromnego dziedzictwa narodowego, czy jak tam to zwie. Przewróci się na ryło i świeże powietrze rozwieje pył.
Żal Dwójki. Żal zespołu ludzi zaangażowanych w swoje mądre radio. Państwo nie widzi w nim jednak dojnej krowy i z tej prostej przyczyny krowa jałowa zostanie zaszlachtowana. W kąciku dygocze cielątko zwane TVP Kultura. Poza tym obora jest pusta.


Poniżej vlepka z najnowszym logo TVP projektu Krechy - znak protestu przeciwko szerzeniu obych, satanistycznych i niesłowiańskich idei:

wtorek, 7 lipca 2009

Czwarty lipca w Gdyni

Gorący deszcz spłukał nas przy Madness i oczyścił dla Faith No More.
Czerwony motylek przysiadł na czerwonej scenie i rozpierdolił świat. Kamila przysłała esa, że Mike ma pakt z diabłem. Miał w sobie lawy na dwie godziny potężnych erupcji a pewnie sporo zostało.
Panowie grali, jakby nie było tej jedenastoletniej wyrwy. Żaden nie jechał naftaliną. Piekielnie piękna noc.

Gdynia spisała się na miarę. Stosunkowo niewielki organizmek miejski udźwignął milionowy przypływ gości od strony lądu, morza i z powietrza. Cały weekend powietrze szczękało wantami, łopotały hektary żagli, nocą fontannowały fajerwerki i grzmiała muza. I to fajne było.