czwartek, 15 stycznia 2009

Chrzczenie Mateusza

W listopadową niedzielę, kiedy z Mateusza diabła wykurzali było i zimno jak w piekle. Kościół ogromny, szczęki drzwi uchylał ledwie ledwie, żeby mrozu nie wpuszczać. Mateuszowi za to wesoło było ale. Ojciec z matką przyprowadzili go po swoje - co się miał troskać? Przyszła Chwila, to w powagę się dozbroił, a potem znowu, rechotał do chmurek z pary oddechu.







1 komentarz:

babeczkaa pisze...

fajny dzidziuś, dziękuję za odwiedziny na moim blogu i za oddany głos !!!!
pozdrawiam i zapraszam częściej
babeczkaa