czwartek, 3 grudnia 2009

Boo!

Slajdszoł ze zgrupowania bojowego Mekołaków.

Oi!

Mekołaki śpiewają Po Prostu:

Bunt w mieście


Superman bokoman
Superman bokoman
Superman bokoman
Superman bakman
Superman bokoman
Superman bokoman
Superman bakman

Objawił mu się Londyn
Objawił mu się czas
Objawił mu się batman
Objawił mu się w nas
Objawił mu się denat
Objawił mu się Thor
Objawił mu się księżyc
Objawił mu się z gwiazd

Superman bokoman
Superman bokoman
Superman bokoman
Superman bakman
Superman bokoman
Superman bokoman
Superman bakman

Objawił mu się Zorro
Objawił mu się punk
Objawił mu się kretyn
Objawił mu się świat
Objawił mu się King Kong
Objawił mu się ptak
Objawił mu się Terrminator

Riot power glory in the city

piątek, 27 listopada 2009

Nowa Muzyka Niesłychana

Nadbałtyckie Centrum Kultury, ul. Korzenna 33/35 w Gdańsku, no czyli Ratusz Staromiejski po prostu. I tam - o 20:00 w sobote 28 listopada wjeżdżacie za fri i sobie słuchacie. Zwłaszcza Ci, których nie zaprosiła żadna listopadowa Katarzyna.
Plakat wysmarował Szczepan Troka-Wysocki i jest fajny.
Love, Peace and Cheese. Spadamy na juliowy wernisaż!

piątek, 20 listopada 2009

Kiszoj w Łaźni


Berenika Podrucka, kurator wystawy:

(...) Na wystawie znalazły się między innymi prace „dokumentujące” w specyficzny sposób działalność wystawienniczą i edukacyjną CSW Łaźnia. Cudzysłów jest tu jak najbardziej na miejscu – wyrwane z kontekstu detale ekspozycji zyskują nowy, zaskakujący wyraz, jakość samą w sobie. Czasem trudno w pierwszej chwili zorientować się, co na fotografii jest jeszcze przestrzenią galerii z sylwetkami zwiedzających, a co już fragmentem wystawy. To swoiste przenikanie światów, wkomponowywanie postaci odwiedzających w przestrzeń wystawienniczą, aż zaczynają stanowić jej integralną całość, dopełnienie kompozycji, jest dla Julii charakterystyczne.

Fotografie Julii to liryczne impresje i subiektywny dokument – coś, co można by nazwać „dziennikarstwem przeżywania”. Uderza w tych pracach niebagatelna wrażliwość obserwacji oraz oddawania rzeczy i sytuacji pozornie nieatrakcyjnych, uchodzących naszej uwadze, co nie przeczy ich wyjątkowości. Bohaterowie niektórych fotografii zaznaczają swoją jedynie śladową na nich obecność, majaczą gdzieś na marginesie pustej, na pozór przypadkowo ujętej przestrzeni, jakby nie do końca byli dla autorki istotni. Te wizerunki niby przypadkowe i w swej przypadkowości zwyczajne, są nie tyle prostą dokumentacją oglądanego świata, co raczej dokumentacją jego osobistego doświadczania.

Prace Julii wykonane dla CSW Łaźnia na przestrzeni 2008 roku można zobaczyć tu. Osobisty fotoblog autorki - tu.
A tu pisaliśmy o niej my.

Wernisaż w piatek, 27 listopada 2009 r. o godz. 18:00, CSW Łaźnia, ul Jaskółcza 1 w Gdańsku.
Wystawa powisi do 27 grudnia.

czwartek, 17 września 2009

Stasiek próbował napisać coś większego od siebie. Zazwyczaj wychodziły mu tylko wiersze.

Tak ze słychu, to Długie Jesienne Wieczory są jakąś przeraźliwością w końcu ciemnego korytarza. Każdy wieści potrzebę oręża na ten czas. A to zapasik diwidiczków, a to konfitury się posmaży, a to zabawki na choinkę, a to skarpety na drutach na zimę. Nie robi się tego, ale asekuroza jest powszechna. Najpopularniejsze są deklaracje czytelnicze, co krok lektura na długiejesiennewieczory.
Z tego tu fotela, jesienna pora różni się od tych innych przytulną ciemnością. No i jeszcze pachnie ładniej.
W tym fotelu najlepiej czyta się latem. Wraca się do sprawdzonych słów, odkrywa nowe. Na przykład Laponię Adama Przegalińskiego.
Adam powiedział, że Laponia wzięła mu się z patrzenia przez okno. No można się poczuć nieswojo.
Pokolenie '70-'80. Prawie każdy hołubi w sobie artystę i chama. W artystę wątpi, cham jest nieprzekonujący. Nie może rozstać się ze stryszkiem ze wspomnieniami, wie wszystko na temat idealnej przyszłości. Teraźniejszości nie cierpi i zaciekle ją zwalcza. Żyje w mieście, które cuchnie i błyszczy - oczywiście kochając ckliwie szczerze go nienawidzi.
Jutro wyjeżdżam do Laponii, jest o pogodzeniu z Dziś i odkryciu własnego przeznaczenia.

piątek, 28 sierpnia 2009

Mikrofony Kaniony 30 sierpnia

Kto tam z Lubina farciarz niech idzie posłuchać. Niedziela 30 sierpnia, Muzyka z Oblężonego Miasta. We wrześniu płyta.
To co najlepsze z nowej fali '86. Jak się słuchało, wiało świeżym po twarzy. Dadateksty, obrazy, humor i całkowicie okiełznana kakofonia. Żadne kalki kalkomanie. Kompletna i prawdziwa wypowiedź artystyczna.
Więcej pisze Zbyszek Ugielski, Mikrofon Orkiestra, na swoim blogu mikrofonykaniony.blogspot.com

środa, 26 sierpnia 2009

Gacie, firany i Niemen

Dziś napiska z degustu. Kompletnego i obezwładniającego zniesmaczeństwa.
Jarmark Dominikański skończył się już ponad tydzień temu, ale dopiero teraz mamy jaką taką gotowość do napisania paru słów. Albo raczej zgagę.
W zasadzie gacie i firany podsumowują handlowość tego trzytygodniowego, paraliżującego miasto wydarzenia. Produkty z łóżek polowych nobilitowały się na głównej ulicy Głównego Miasta.
Oprócz gaci i firan można było oczywiście kupić pół kilo wybranych kosmetyków za 5 zł, poza tym obieraczki do warzyw, noże z chińskiej prawie damasceńskiej stali (tylko, ze lepsze), garnki, gacie i firany, całą garderobę wiernego Lechisty i jego syna oseska (marka niezidentyfikowana), trzepaczkę do jajek do masowania głowy, gacie i firany, klapki, kapcie, srapcie i Pan Samochodzik i cośtam (wszystkie tomy) napisane przez kompletnie Nieznanieckich. W ramach artystycznych stoisk - 25 budek z produktami wydekupażowanymi.
Z przyjemnością spacerowało się ulicami bezbudnymi. Aż tu jak się nie odbeknie kwasem sprzed tygodnia. I dlatego ta napiska.
Przez Niemena z Tefałena. Który został wystawiony na sprzedaż na tefałenowskim stoisku z gaciami.
Tefałen przechwycił swoimi wybielonymi zębami Festiwal w Sopocie, tę żyłę złota pulsującą do tej pory na szyi Tefałpe. W związku z czym dostał orgazmu komercyjnego i wypierdolił w kosmos właśnie odkrytą legendę Czesława Niemena.
Wodecki (niszowy artysta lat 70, prześladowany z powodu ekstrawaganckiej fryzury), Mołek (współczesny wzorzec konferansjerki, łączący w sobie plastik, Emtiwi, Misję Tefałpe i Ivanę Tramp), wyreżyserowane w sztywnego trupa żarty, plejada gwiazd na miarę San Remo, aranże z Zatańcz z Zupą Mleczną, wykonania bez płci i ducha za to ze łzami w oczach i choinkowymi światełkami w dupie. Ckliwe anegdotki pomiędzy występkami, okraszone pirotechniczną animacją - keine szansen na minimum szacunku. Czesław był zaaaajebistym gościem i charyzmę kurwasz posiadał, szacunek dla gościa i wogle spoko koleś.
Jaskółka umarła i muchy mają używanie.



Opera Leśna posprzątana, trzeba z żywymi naprzód ten.
W Tefałenie teraz odkryto taki zespół, co zrobił płytę i od razu na top, no cud jakiś. Tropienie Dody na coś się zdało, alleluja. Sami nie zauważyliby Behemotha, nawet gdyby przysiadł im na uchu. Teraz za to wstajesz i wiesz, że co drugie słowo należy wtrącać samo zło.
W razie czego stacja dysponuje biegłymi, których można zaprosić do studia. Od Michaela Jacksona biegłym jest Michał Wiśniewski, od Madonny Marian Brudzyński, od papieży i pobożności - Małgorzata Kożuchowska, od Behemotha - Tomasz Kin a od Dody - Karolina Korwin-Piotrowska (kiedyś była biegłą od kina ale jej przeszło na Kina), na Anicie Włodarczyk zna się Beata Tyszkiewicz a na Niesiołowskim Marek Jurek. Ofkorz.

czwartek, 9 lipca 2009

Dwójka zdycha

Media publiczne postanowiły oderżnąć ostatnią zieloną, tętniącą odnóżkę. Zostanie wielki spróchniały kokon, któremu nie można nawet zarzucić kompleksu BBC. Zadufany tępy Golem z pretensjami do misji. Stoi nad narodem i grozi odcięciem dostępu do kultury w radiu i tv.
Ciężko słuchać pierdów o mocy sprawczej Św. Opłacanego Abonamentu, czyli pieniędzy, z których nikt się nie rozlicza, z których nie wiadomo jaka część faktycznie trafia do Dwójkowej Produkcji. TVP ma się dobrze i w ramach misji funduje abonentom polityczne i propagandowe rzygi, żałosne transmisje Eurowizji, uwłaczające inteligencji seriale. Przypomina supersam z lat osiemdziesiątych przeniesiony żywcem do współczesnego Centrum Handlowego.
Osobiście, do białej kości zazdrościmy Anglikom BBC.
BBC to potęga i prestiż bez ale. 8 stacji telewizyjnych i 10 radiowych ogólnokrajowych i międzynarodowych oraz około 50 lokalnych. Poza komercyjną BBC Worldwide, utrzymuje się z genialnych, rozchwytywanych produkcji, zysków z udziałów w przedsiębiorstwach i w symbolicznym wymiarze z abonamentu. Zero reklam. I fundament - niezależność.
Rodzime media publiczne nie mają racji bytu. Gliniany olbrzym nie dźwignie skromnego dziedzictwa narodowego, czy jak tam to zwie. Przewróci się na ryło i świeże powietrze rozwieje pył.
Żal Dwójki. Żal zespołu ludzi zaangażowanych w swoje mądre radio. Państwo nie widzi w nim jednak dojnej krowy i z tej prostej przyczyny krowa jałowa zostanie zaszlachtowana. W kąciku dygocze cielątko zwane TVP Kultura. Poza tym obora jest pusta.


Poniżej vlepka z najnowszym logo TVP projektu Krechy - znak protestu przeciwko szerzeniu obych, satanistycznych i niesłowiańskich idei:

wtorek, 7 lipca 2009

Czwarty lipca w Gdyni

Gorący deszcz spłukał nas przy Madness i oczyścił dla Faith No More.
Czerwony motylek przysiadł na czerwonej scenie i rozpierdolił świat. Kamila przysłała esa, że Mike ma pakt z diabłem. Miał w sobie lawy na dwie godziny potężnych erupcji a pewnie sporo zostało.
Panowie grali, jakby nie było tej jedenastoletniej wyrwy. Żaden nie jechał naftaliną. Piekielnie piękna noc.

Gdynia spisała się na miarę. Stosunkowo niewielki organizmek miejski udźwignął milionowy przypływ gości od strony lądu, morza i z powietrza. Cały weekend powietrze szczękało wantami, łopotały hektary żagli, nocą fontannowały fajerwerki i grzmiała muza. I to fajne było.

sobota, 6 czerwca 2009

Festiwal Murales 2009 - wernisaż

Murale po cichutku od lat zakwitają w Gdańsku. Najpierw Pracownia Muralu opanowała mur Stoczni, Browar i Węzeł Kliniczna. Potem Zaspa i tunele prowadzące na Dolne Miasto.
Ożywiają blokhauzy, opowiadają historię miejsc. Wałęsa jak Che i Papież z komiksu.
Na świeżych, tegorocznych, jest II Wojna, Okrągły Stół, Witkacy i rock and roll.
Malarstwo monumentalne ma ojców w Meksyku - Diego Rivera, David Alfaro Siqueiros czy José Clemente Orozco.

o festiwalu

Na zdjęciach m. in. Paweł Paulus Mazur, Rafał Roskowiński (Pracownia Muralu), Romuald Pokojski (Biuro ESK Gdańsk2016), Piotr Szwabe vel Pisz (kurator Festiwalu i autor), Edeltraut Rath (autorka),
Krzysztof Wróblewski (autor), Sylwester Gałuszka i Mikołaj R. Jurkowski (Robotnicy Sztuki z PGR ART) i zespół Plaskota.

piątek, 29 maja 2009

Bajka La Fondada

wąż mały słaby trochę wolny
ale nazbyt mądry
głodny jak dzik stary
chełpił się strasznie paszczą i jęzorem
myślał długo aż wymyślił:
cierpliwości mi niemało
i wśliznę się pod norkę myszki tłustej
musiał czekać do rana
kiedy to myszka na śniadanie rusza
a wąż na łowy wyrusza
chaps!
ni chudej ni grubej nie ma

BRAK zakończenia

no to:

wąż zwany serem
sprytnym mądrym
ale strasznie głodny
silny nie był wcale
pomyślał
w takim razie pójdę sycząc bardzo
dotarł szybko i zaczaił się w bezruchu
mysz wśliznęła się do paszczy
gdyż myśli
chyba ciepło tam i miło
spędzę noc
o wrzasku świtu już nie żyła

Maksymilian Pe, lat dwanaście. Nienawidzi tęczy. Najbardziej na świecie dołuje go pogoda słoneczno-deszczowa. Jeny, jak nienawidzi tęczy. I jeszcze rosy nie znosi. Lubi Rockiego, MadMaksa, Joe'a z Friends, Absolwenta i Terminatora, Simpsonów i Garfielda.
Dużo myśli o jedzeniu. Jak dorośnie zostanie kucharzem.
Do szkoły musiał napisać nową bajkę. Z rymami i morałem.

wtorek, 19 maja 2009

Widmańska we Wrocławiu


Kasia Widmańska zaprasza na wystawę prac z cyklu "Anatomia Melancholii".
Wernisaż rozpocznie się o godz. 19:00, 29 maja we Wrocławiu, CK Zamek, pl.Świetojański 1.
Wystawę można oglądać do 20 czerwca.

Kilka sygnowanych prac z tego cyklu prezentujemy w STEREOLICIE.

sobota, 16 maja 2009

Zręczne Zaproszenia Odręczne


Wszystko przez ślub Magdy i jednorazową akcję 'oprawy graficznej'. Jednorazowa akcja zadomowiła się wśród stałych propozycji. Zapraszamy do zapraszania - klik!

czwartek, 14 maja 2009

TRENY on tour







Jacaszek wyruszył w trasę. Dla zainteresowanych TRENAMI na żywo, kalendarium koncertowe:


UK, w ramach festiwalu FERTILIZER (www.fertilizerfestival.com)
13 maja, 20:00, NORWICH, Arts Centre
14 maja, 20:00, LONDON, Cargo
15 maja, 20:00, BRISTOL, Arnolfini
16 maja, 20:00, OXFORD, The Academy
17 maja, 20:00, LIVERPOOL, The Picket
18 maja, 20:00, GATESHEAD, The Sage

Polska
23 maja, 20:00, ŁÓDŹ, Radio Żak

Holandia, URBAN EXPLORERS FESTIVAL (www.urbanexplorersfestival.nl)
30 maja, 20:00, DORDRECHT

Polska, Festiwal Kostrinella
27 czerwca, 20:00, KOSTRZYŃ

środa, 13 maja 2009

Kufer Kasi

Kasia przytargała do sieci swój kufer aż z Łodzi. Gościnnie uchyliła wieka i pięknie zaprezentowała fatałaszki nowe i nienowe. Wszystkie z charakterem.
W powodzi sklepów internetowych z ciuchami drugiej ręki ten jest szczególny. Widać opiekuńczą Drugą Rękę Kasi, jej myśl autorską i subiektywne spojrzenie nie tylko na modę.
Kufersklep ma osobowość. Lubi szperaczy.

piątek, 17 kwietnia 2009

Się mieszka, czyli gówno w lesie

Po prześledzeniu opinii i zdjęć na rozlicznych forach wnętrzarskich można niechcący dojść do wniosku, że od czasów cieciowania Stanisława Anioła nie tak znowu wiele się zmieniło.
Nie no, żeby być do kości uczciwym, należy przyznać - farbki do ścian występują w kolorach, o których można było nie mieć nawet pojęcia, są tapety, naklejki, wałki, szablony, są szlifowane betony i tynki strukturalne. Są meble nowe, stare i nowe udające stare. I wcale nie rządzą moduły z ikea. Rządzą moduły w o g ó l e.

Co łączy salon fryzjerski, miłą herbaciarenkę w centrum, sklep ze słodyczami, bibliotekę, gabinet zdrowia psychicznego, galerię biżuterii na rogu, mieszkanie Henryczka, Andżeli, Ewki czy bywającej w świecie ciotki Jolki? Oryginalny plakat w stylu włoskiego neorealizmu w dużym formacie blekenduajt. Wszędzie ten sam.

Ekspertki na forach grzmią - jedyne nienudne połączenia kolorów to modne połączenia! Limetka z fioletem! Turkus z brązem! Brąz z pomarańczem! Wywal ten stół, nie pasuje Ci do lampy, sory ale te ściany są tragiczne, jak u mojej babci, ten obrazek jest depresyjny, wymień go, zobacz tu masz plakaty z ikea, czemu na podłodze masz jesion wpadający w kasztan, a drzwi to nędzna imitacja buku parzonego z aspiracjami do merbau, koło wenge nawet nie leżało. Dzieci definitywnie się nie komponują. Of korz.

Zachodzi nieustające rasowanie, apgrejdowanie, liftingowanie. Patrzymy na foty mieszkanek. Ładnie. Tylko do muskania czy do mieszkania? Pięknie. Tylko bez życia.
I niby inaczej a wszędzie kurczę tak samo.



- No i co pan narobił? Wchodzi pan jak do siebie, trzaska drzwiami jak do stodoły... Och, zasłona mi sie podarła!
- Przede wszystkim ja tu jestem u siebie. A co do zasłony, to nic nie szkodzi.
- Jak to?
- Czy pani zauważyła, jakie ja zasłony powiesiłem?
- No, te... zielone.
- Właśnie. A pani powiesiła żółte z brązowym. Jak to teraz wygląda? Ohyda.
- A co to pana obchodzi, jakie ja mam u siebie zasłony?
- Ja jestem odpowiedzialny za ten dom i wymagam społecznego podejścia. Ja powiesiłem zielone, pani brązowe. No i jak to teraz wygląda? Jak gówno w lesie. I ja się na to nie zgadzam.
- Wie pan co? To niech pan też powiesi brązowe.
- To jest chamstwo! (Alternatywy 4, odc. 4 - Profesjonaliści)

piątek, 3 kwietnia 2009

STEREOLIT SCARY GAME

Piątkowe popołudnie, kończy się tydzień harówki. Z myślą o tych, którzy opierniczają się w robocie marząc o sobocie, mamy trochę rozrywki. Żeby czas do 17:00 upłynął szybko i bezboleśnie.
Kliknij tu - klik!

niedziela, 29 marca 2009

Joanna Makabresku w No Mercy

28 marca w klubie No Mercy zagrała Joanna Makabresku, kultowy zespół zimnej fali, dobrze znany miłośnikom mrocznych i psychodelicznych brzmień.

Grupa tworzyła i grała w drugiej połowie lat 80-tych, wypuściła kilka wydawnictw kasetowych. Ostatnie z nich, Piąta Prostytucja, zostało wydane również na CD (Furia Musica, 2001).
Ponure transowe partie wzbogaca świetny dżezujący saksofon.
Zespół tworzący Joannę Makabresku na łamach artzinu LINIE, zamieszczał opowiadania, poezję, komiksy, grafiki, zdjęcia i wywiady.
Mamy nadzieję, że to nie jedyny objaw życia wskrzeszonej Joanny.



Joanna Makabresku na Majspejsie

poniedziałek, 23 marca 2009

Kiszoj

Kiszoj lat 9 i 16.
Julia Kiszoj Piwakowska pierwsze zdjęcia zrobiła w wieku 9 lat małpką Premier, którą dostała od Babci. Od pierwszego wywołanego filmu było wiadomo, że nie ma tam przypadkowych kadrów. Potem zmieniały się aparaty, obiektywy, przybywało doświadczenia, ewaluowało patrzenie i przetwarzanie świata. Rejestrowanie własnej rzeczywistości stało się jej częścią. Niektóre skrawki można znaleźć tu.
Julia lubi język francuski i folkradio.hu. Jak ją poniesie, ryczy węgierskie pieśni i wytupuje czardasze. Kiedy akurat jej nie ponosi, robi jedną z miliona Rzeczy Fajnych Do Zrobienia. Lubi proste jedzenie i krówki. Nie znosi glutowego jedzenia.
Na codzień jest licealistką. Współpracuje z CSW Łaźnia, fotografując wernisaże, koncerty, warsztaty i inne wydarzenia. Jej zdjęcia można znaleźć również na okładce albumu PENTRAL Jacaszka.
Dzisiaj po drugiej stronie aparatu, w vaskowym obiektywie.

Kiszoj siedemnastoletni.

Kiszoj w stylu STEREOLIT.

piątek, 20 marca 2009

Szkło na niepogodę nie musi być szklanką








W paterach od Katarzyny Witke kocha się światło. Są szklane a mimo to wnoszą życie do każdego wnetrza.

W STEREOLICIE przedstawiamy i te soczyście kolorowe i subtelnie stonowane.

czwartek, 19 marca 2009

Kreativ Blogger

Kreativ Blogger to taka pacanka internetowa. Berek taki. Czujemy się szczególnie zaszczyceni bo pacnął nas Boraks. Nadawanie odznaczeń ma wyłonić z nieprzebytego gąszczu blogów te najbardziej twórcze.
Zgodnie z ustaloną przez Niewiadomokogo regułą, poniżej umieszczamy zasady przyznawania wyróżnień:
1. umieszczamy logo na swoim blogu,
2. wrzucamy namiar na blog osoby, od której otrzymaliśmy nagrodę,
3. wyróżniamy co najmniej 7 innych blogów,
4. podajemy linki do tych blogów,
5. nominowanym osobom zostawiamy komentarze z informacją o nominacji

Kojarzy się to luźno z piosenką:
Wpadł pies do kuchni i pożarł mięsa ćwierć,
A kucharz co był głupi zarąbał go na śmierć,

A kucharz co był mądry i litość w sercu miał,

Postawił psu nagrobek i taki napis dał:

"Wpadł pies do kuchni i pożarł mięsa ćwierć...
...i wiadomo co dalej.

Ale jak już mamy tę władzę Akademii Filmowej to oczywiście z niej skorzystamy. Problem będzie z biblijną siódemką jedynie, ponieważ nie jesteśmy dostatecznie zaawansowanymi czytaczami blogowymi z nadmiaru innych, bardziej prozaicznych zajęć.

Popieramy następujące blogi:

* KRECHA MAGAZINE, blog, który wali internet prosto w nerki (nawet jest obrazek).
* ...którędy pójdą dzicy święci - o muzyce ponadczasowo z klasą, bez napinania. Od bloga odchodzą interesujące odnogi teatralne.
* art addict - blog o szeroko pojętym odbiorze sztuki. Od abnegacji do adoracji. Mało gadania dużo obrazków. W dodatku na bieżąco.
* Fotografie ze starego pudełka po czekoladkach - za konsekwentny minimalizm.

środa, 18 marca 2009

Wolny Związek Zawodowy

Joanna Rusinek i Filip Kalkowski w swoim Wolnym Związku kontynuują idee polskiej szkoły plakatu. I my niniejszym popieramy ten związek i jego idee.
Więcej o Autorach na www.poster.org.pl

wtorek, 17 marca 2009

PENTRAL popremierowo

Ale najpierw o Janie.
Kościół Świętego Jana to w Gdańsku, Mieście Kościołów, miejsce szczególne. Nietykany przez dziesiątki lat, jechał wojną na maksa. Z Pięćdziesiątki były tam dwa kroki. Staliśmy z zadartymi głowami dojadając resztki kanapek i czekaliśmy, kiedy się na nas przewróci. Nikt nie odważył się wkraść przez ogrodzenie. Chociaż wielu się chwaliło. Gówniany płoteczek i trochę drutu było skuteczniejsze niż elektryczny pastuch. I jeszcze ukrywający się hitlerowcy, duchy hitlerowców, hitlerowskie trupy, hitlerowcy odchodzący od zmysłów. Jak się biegło patrząc na wieżę to kościół był naprawdę bliski kolapsnięcia. Przez dziurę, która wtedy zrobiła mi się w kolanie można było zajrzeć do mózgu. Za bliznę oczywiście odpowiedzialne są hitlerowskie zmory.
Za zmasakrowanie kościoła odpowiedzialna jest zaprzyjaźniona Armia Czerwona i Janusz Morgernstern, który wjechał w Jana czołgiem kręcąc Kolumbów.
W latach dziewięćdziesiątych zaczęło drgać. Miasto postanowiło zdjąć wór pokutny ze Św. Jana i przygarnąć na łono. Konserwatorzy wypłoszyli widziadła. No w każdym razie dało się wejść. I dać się wmurować w kamienną posadzkę. Piękne, surowe gotyckie mury i kamienne ołtarze onieśmielają swoją godnością.
Dziś Św. Jan to kościół, wyjątkowa sala wystawowa, koncertowa i teatralna, miejsce licznych debat, spotkań i warsztatów. W piątek 13 marca, imponującą instalacją Roberta Stadlera, rozpoczęła działalność Galeria Świętojańska. Austriacki artysta zamontował w głównej nawie siedem ogromnych świecących kul, komponujących się w wyrazisty znak zapytania. Im głębiej wchodzimy do wnętrza świątyni, znak zapytania się rozprasza, kule się dezintegrują.
Olga Miłogrodzka, kurator projektu mówi: Co jest iluzją: stawianie właściwych pytań czy udzielanie na nie właściwych odpowiedzi? To drugie wydaje się znacznie mniej prawdopodobne.(...) Jedynym pewnym punktem startu jest dociekanie, zadawanie pytań.
więcej o projekcie, Św. Janie i NCK - tu.

No się dziś bluzgło słowotokiem...
A tu jeszcze kolejka przemyślunków, bardziej ad rem że tak powiem.

Kilka dni maligny zajęło przetrawianie doznań koncertowych. Był to imponująco surrealistyczny trip. W nawias kościoła, o którym dziś już tyle, wpisane zostały jacaszkowe pozbierane dźwięki, spektakl świetlny, stadlerowskie kule, tłumnie zebrana publiczność i zapach grzanego wina. Wszystkie składniki mieszały się ze sobą i wchodziły w nieustanne wzajemne interakcje. Trzęsienie ziemi z uspokajającą domową wonią grzańca, miażdżące męskie chóry i wirujace nad publicznością gigantyczne piłki plażowe. I Jacaszek odpowiedzialny za to szaleństwo przycupnięty w kąciku pod filarem.


Koncert był bez wątpienia wydarzeniem. Mocnym i udanym widowiskiem. Nie należy go jednak traktować jak tradycyjnego wykonania na żywo materiału z płyty.
Treść albumu wymaga intymnego podejścia. Najlepiej słuchawek albo po prostu domowego zapiecka. Niepotrzebna świątynna scenografia - cała opowieść jest w dźwięku.



Album do nabycia tutaj.

poniedziałek, 9 marca 2009

Jacaszek PENTRAL

Od 16 marca dostępny będzie nowy album Michała Jacaszka - PENTRAL.
Pentral to pojemne łacińskie słowo klucz. Oznacza jedno-
cześnie wnętrze, ducha i świątynię. I idealnie oddaje treść płyty.
Jacaszek, absolwent Wydziału Konserwacji Zabytków, stworzył album, w którym pozwala nam uslyszeć odwieczny związek architektury z dźwiękiem, muzyką opisuje wnętrza gotyckich kościołów.

Mówi Michał: Swoją szczególną atmosferę gotycka świątynia zawdzięcza nie tylko elementom wizualnym, ale charakterystycznej akustyce - pogłosowi wzmacniającemu i wydłużającemu prawie w nieskończoność najdrobniejszy szmer. Spędziłem kilka dni w trzech zabytkowych kościołach gdańskich (bazylice katedralnej w Oliwie, kościele św. Mikołaja, bazylice Mariackiej) nagrywając śpiew, organy, a także całe spektrum przypadkowych odgłosów. Dźwięki źródłowe potraktowane były jednak tylko jako bodziec wyzwalający brzmienie całego wnętrza i jako takie zostały w procesie postprodukcyjnym wyretuszowane. Zabiegi studyjne, a także klimat melodii i aranżacji podporządkowany został idei pokazania kościoła jako pełnego dawnych tajemnic, olbrzymiego muzycznego instrumentu.


Słuchaliśmy już fragmentów płyty. Jacaszek po raz kolejny daje nam album, w którym można lewitować. Ułożyć się na dźwiękach jak na falach gęstego Morza Martwego i usłyszeć chłód kamiennych posadzek, daleki zapach kadzidła i lekką pleśń zakrystii. I jeszcze woń więdnących ze zmierzchaniem kwiatów Bożego Ciała.

W projekcie udział wzięli:
Michał Jacaszek: idea, realizacja nagrań, elektronika
Stefan Wesołowski: aranżacja głosów, organy, śpiew
dr Stefan Cejrowski: śpiew
Maja Siemińska, Lena Majewska, Aleksandra Kisiel-Zawada: śpiew.

13 marca o godzinie 20:00 usłyszymy cały materiał premierowo. Zebrane dźwięki, zaaranżowane w muzyczne kompozycje, powrócą do miejsca z którego pochodzą - koncert odbędzie sie w kościele Św. Jana w Gdańsku.
Koncert towarzyszy otwarciu Galerii Świętojańskiej i wernisażowi wystawy Roberta Stadlera.

13 MARCA, PIĄTEK, CENTRUM ŚWIĘTEGO JANA, ul. Świętojańska 50, Gdańsk, godz. 20:00
Organizator koncertu: Nadbałtyckie Centrum Kultury. Więcej o Galerii
Świętojańskiej i wernisażu tutaj.

U nas jeszcze do nabycia TRENY i KOMPLETA - wysyłka gratis.

Fotografie z okładki oraz zdjęcie Michała podczas nagrywania materiału - Julia Kiszoj Piwakowska.

czwartek, 5 marca 2009

Felibus tempus.


Koty biorą marzec w posiadanie i nie ma na to rady. Można pchać stopery w uszy i zamykać okna, a one i tak będą wyśpiewywać swoje upiorne gody. Najrozsądniej więc uznać, że koty wiedzą lepiej i nie wkladać palca w szprychy naturze.

Kasia Dołężka-Cała i Bożena Roman przygotowały dla nas nową, świeżą kolekcję majolikową.
Zaroiło się w STEREOLICIE od kwiatków, badylków i motylków.






Rozbieliło się, zazieleniło i zaróżowiło. Jakby babcia zawiesiła wyprane firanki w jasnej kuchni. Fajnie. A na szczęście dołożyły kota. Żeby każda sprawa toczyła się bez zakłóceń własnym torem.

wtorek, 3 marca 2009

Otwieramy okna i wpuszczamy świeże ptaszkowe plumkanie.

Jeszcze zima nie ostygła, jeszcze poleży na marach zanim ją zmarzannimy do morza.
Ale świergolą już pierwsze bohaterskie gardziołka, to nie będziemy tkwić smętnie w blokach, drętwiejąc w oczekiwaniu na startowy wystrzał 21 marca. Falstart sralstart - k'życiu, k'życiu, raz-raz! Wietrzymy, usuwamy złogi zimowego kurzu i drzemy się z ptaszkami.
Nowe pomysły, nowe sesje, nowe nazwiska w STEREOLICIE.
O wszystkim będziemy tu ścibolić sumiennie.
Dziś zapowiemy Maję i Szczepana.

Szczepan kocha Maję, a poza tym rysuje i wykonuje grafiki, które niedługo przedstawimy.
Głos Mai przejmująco lamentuje w Trenach i pięknie kończy dzień w Komplecie. Teraz kolej na Majowe malowanie. Maja maluje i rysuje o Człowieku. I kocha Szczepana.



Maja Siemińska, Mega Tranquilla

niedziela, 22 lutego 2009

To tu.

Gdańsk to Dziadek, który wiąże mi sznurówki codziennie po śniadaniu.
To nieznośne suche okruszki z chleba dla gołębi na dnie kieszeni.
To ciągle zapominane spodnie i szalik dla gołego pana z fontanny pod Ratuszem. To przewieszanie sie przez balustradę Zielonego Mostu z myślą czy tym razem Dziadkowi w końcu zakręci się w głowie i wpadnę do kanału.
To zapach wilgotnej cegły, ptasiego guana i morza. I jeszcze wiatr, tłoczacy tam i z powrotem powietrze w uliczki. Dużo powietrza. W Gdańsku można oddychać i wiedzą o tym przybysze. Porty zawsze chętnie witają i mają miejsce dla każdego. A przy tym co chwilę spotykamy kogoś znajomego. Właściwie mamy wrażenie, że znamy wszystkich.

Mija miesiąc odkąd zaangażowaliśmy się w ideę Gdańsk 2016 - Europejska Stolica Kultury. Prowadzimy profil tego projektu na majspejsie. Każdego dnia odkrywamy nowe i fascynujące obszary działalności twórczej trójmiejskich artystów. Muzyka, sztuki wizualne, teatr i ich wzajemne przenikanie poszerzają w nieskończoność przestrzeń Miasta. Hasło przewodnie wolność kultury - kultura wolności ma pełne racje.

Przyjedźcie pooddychać.